Leżysz na plaży w Mattinata i masz tego dość. Nieprawdopodobne, wiem, ale załóżmy, że jesteś z tych, którzy zastanawiają się, co dodać do listy ’Półwysep Gargano co zobaczyć’.
Podpowiadam: moż to być, np. trekking do Monte Saraceno. Po drodze są fajne widoki, starożytna nekropolia i ruiny- tam na ogół większość ludzi kończy spacer. Ale jeśli przejdziesz całą trasę, możesz znowu wylądować na plaży.
Monte Saraceno (Mattinata)
Monte Saraceno to stanowisko archeologiczne i skaliste wzgórze położone na południe od Mattinaty w Apulii. Monte Saraceno słynie z nekropolii plemienia Daunów.
Nekropolia: Zawiera ponad 500 grobów wykutych w wapiennej skale, datowanych na okres między IX a IV wiekiem p.n.e.
Nazwa: Pochodzi z czasów średniowiecznych najazdów Saracenów, kiedy szczyt służył jako punkt obronny.
Szlak: Na szczyt prowadzi 6-kilometrowa trasa piesza, oferująca widok na Zatokę Manfredonia oraz dostęp do starożytnego cmentarzyska

Półwysep Gargano co zobaczyć: Jak dojechać do Monte Saraceno
Monte Saraceno leży między Manfredonią a Mattinatą. Z Mattinaty do Monte można dojść drogą wzdłuż morza; to jednak spory kawałek i po drodze zdarzają się durnowate psy, więc lepiej czymś podjechać.
Dojeżdżając do końca ulicy Contrada Funni, zobaczysz tablicę z mapą i kamienne schody, czyli początek ścieżki. A skoro są schody – to najpierw trzeba się wczłapać na górę, a potem – zejść.

Z Manfredonii do Monte Saraceno niezbędny jest pojazd – transport publiczny w Gargano to żart. Jadąc w stronę Mattinaty, po minięciu pierwszego tunelu skręć w prawo pod górę. To stara, kręta droga uwielbiana przez rowerzystów/motocyklistów, którzy nie wiedzieć czemu, mają dziwną manię wyskakiwania tuż przed maską samochodu.
Szlak na Monte Saraceno – czy jest trudny?
Szlaki w Gargano, a jest ich trochę, więc i Monte Saraceno, zaczynają być coraz popularniejsze.
Pamiętam nasz pierwszy spacer – byliśmy tam jedynymi duszyczkami, ale to się zmienia. Wciąż jednak bez GPS-u trudno się zorientować, gdzie się zatrzymać. Niejaką „pomocą” jest tablica i drzewa rosnące w trawie na początku ubitej ścieżki. A jeżeli są tam ludzie – to również zaparkowane tu i tam samochody.
Szlak nie jest trudny; są tam wprawdzie 1 czy 2 nieco bardziej strome/wymagające odcinki – ale od czego jest tyłek.
Nekropolia Dauniańska na Monte Saraceno – historia i grobowce
Nazwa miejsca pochodzi od Saracenów, którzy około 1000 lat temu postanowili się tam osiedlić. Przed nimi, w epoce brązu i miedzi, Monte Saraceno zamieszkiwali Daunianowie. Byli rolnikami; oprócz uprawy roli zajmowali się „dziubaniem” grobowców – zostawili ich ponad 500.
Nekropolia Dauniańska w Monte Saraceno to nie byle groby – są one całkiem ładnie i precyzyjnie wykute głęboko w skałach. Skały są wprawdzie wapienne, ale kopanie takich dołów bez użycia czegoś wybuchającego musiało zajmować wieki. Siedział sobie taki Daunian na skale i małym młoteczkiem czy innym narzędziem obstukiwał głaz… i tak codziennie, aż grobowiec przybrał kształt.

Trzymając się głównej drogi, zobaczysz kilka mogił w jaskiniach; do tych „handmade” i ciekawszych prowadzą pod górkę boczne ścieżki odchodzące od tej głównej. A że wiedzie ona wzdłuż wybrzeża, toteż i widoki są przyjemne dla oka.
Z jednej strony widać białe domy Mattinaty zanurzone w zieleni i błękit pobliskiego morza… całkiem, całkiem.

Po drugiej stronie ścieżki drzewa rozsadzają swoimi potężnymi korzeniami skały; w taki sposób sporo z nich skończyło żywot i leży na zboczu. Biedne drzewa, ale ich korzenie całkiem fajnie wyglądają na zdjęciach. A wiosną na Monte Saraceno wszystko się zieleni i kwitną dzikie storczyki.
Ruiny opactwa (chyba) i zejście na plażę w Mattinata
Teoretycznie główny szlak kończy się przy ruinach klasztoru (chyba klasztoru), które jest obecnie odrestaurowany – oby nie tak ekstremalnie jak wieża przed Vieste. Teoretycznie, bo ścieżka prowadzi dalej w dół do Mattinaty i jej plaż.

Dojście do nich jest łatwe, bo to trasa z górki. Między opactwem a ruinami stojącymi po prawej stronie widać wąską ścieżkę z niewielkim drogowskazem. Jeszcze rok temu drogę wyznaczały rozpadające się drewniane bariery, ale droga w dół jest widoczna i bez nich.
Po kilku(nastu) minutach dotrzesz do punktu widokowego na wybrzeże, a potem jeszcze trochę marszu i schody w dół. Między rzędami domów wypatruj znaków „spiaggia” lub „lido” i to tyle – pozostaje tylko leniuchowanie na plaży. No, chyba że Twój samochód został na górze…
Na tyłku do Mattinaty zjeżdżałam kilka razy, więc ostatnio zrobiliśmy tak, jak większość ludzi – zostaliśmy powyżej głównej drogi. Zeszliśmy z części porośniętej trawą i chodziliśmy po skałach, podziwiając kształtne grobowce (niektóre naprawdę głębokie!), małe jaskinie, rosnące gdzieniegdzie samotne drzewka, które za kilkadziesiąt lat rozsadzą skały, błękit morza i ciszę.
Dlaczego warto odwiedzić Monte Saraceno w Gargano?
Góry w Gargano nie są wysokie i moim zdaniem za mało „górskie”, ale całkiem OK, jeżeli czujesz – kurcze, góry chętnie, ale bez zdobywania szczytów.
Nekropolia Daunian na Monte Saraceno to właśnie takie miejsce – są tam skały, klify i dziwne rośliny. I długa historia, po której zostały grobowce.

Mogłabym powiedzieć: gdyby to była Toskania, to byłby tam przewodnik i wszystko zorganizowane – i częściowo to prawda.
Z drugiej strony, w przeciwieństwie do plaż w Gargano, zaniedbane miejsca takie jak Monte Saraceno wciąż są stosunkowo puste, a więc super dla osób szukających spokoju i kwitnących storczyków. Ale pamiętaj, że one kwitną tylko wiosną.
Monte Saraceno – praktyczne informacje
- Pamiętaj, że jeśli zaczynasz blisko morza, z Mattinaty, ścieżka wiedzie pod górę.
- Jeżeli idziesz główną trasą tylko do ruin opactwa, wygodne buty wystarczą.
- Do wspinaczki i chodzenia po okolicznych skałach warto nałożyć buty trekkingowe.
- Głowna trasa do ruin jest łatwa i spokojnie możesz ją przejść z dziećmi.
- Trasa jest popularna wśród psiarzy – oczywiście bez schodzenia po górach do Mattinaty.
- Latem jest tam gorąco i słonecznie, więc woda i krem z filtrami to dobry pomysł.
Jeśli ten post Cię rozbawił, wkurzył albo po prostu przypomniał Ci Twoją ulubioną wędrówkę – napisz w komentarzu albo na maila. Lubię czytać, co Wy przeżyliście w podobnych miejscach.
No i zapisz się na newsletter – raz w tygodniu nowy post (zazwyczaj środy o 18:00). Zero spamu, zero „najpiękniejsze Włochy ever”. Tylko autentyczne wydarzenia i miejsca poza szlakiem. Czekam na Ciebie!