Darmowe atrakcje Kampanii poza szlakiem raczej nie kojarzą się z laniem wody – ale ’A Chiena w Campagna właśnie czymś takim jest. Jeśli przypadkiem zastanawiasz się, co robić w Kampanii z dziećmi, wybierz się do Campagna – miasteczka, które dla zabawy zalewa ulice wodą. A potem odbywa się tam bezpieczna i najprawdziwsza bitwa wodna we Włoszech.
Czym jest festiwal A Chiena we Włoszech i kiedy się odbywa?
- ’A Chiena to unikalne święto wody odbywające się w miasteczku Campagna w regionie Kampania (blisko Salerno).
- W letnie weekendy (od połowy czerwca do połowy sierpnia) lokalna rzeka Tenza jest celowo przekierowywana na ulice historycznego centrum.
- Impreza dzieli się na brodzenie w wodzie oraz prawdziwą bitwę wodną na wiadra.
- To jedna z najbardziej oryginalnych i autentycznych darmowych atrakcji w Kampanii.

Co robić w Kampanii z dziećmi – odwiedzają Campagna
Campagna przypomina mi dzielnicę Sanità w Neapolu: odchodząca ze starych budynków farba, wąskie brukowane ulice, sklepy i bary, czyli centra dyskusji o życiu i plotek. Do tego co jakiś czas na ulicy pojawia się wystylizowany młodzieniec – włoski Casanova, a także panie ubrane jak w czasach świetności włoskiego kina. Campagna to po prostu prawdziwe Włochy.
Bardzo kampanijne w atmosferze miasteczko historycznie znane jest głównie z instytucji religijnych i kamiennych mostów. I tam właśnie odbywa się ’a Chiena – lokalna tradycja, która sprawia, że dorośli zachowują się jak dzieci.
Przez Campagna przepływa rzeka Tenza. Widać ją z kamiennego mostu i można się przejść wzdłuż jej brzegów do małych wodospadów. W upalne dni są one oblężone głównie przez miejscowych, ale jak turyści nie wiedzą, np. co robić w Kampanii lub w Salerno w niedzielę, to przyjeżdżają również tam.
Zimna woda i zieleń – nie tylko nad morzem można szukać ochłody we Włoszech. I to właśnie Tenza powoduje, że w letnie weekendy Campagna tętni życiem, zabawą i szczękaniem zębów.

Skąd wzięła się tradycja A Chiena
Mniej więcej w XVII w. włodarze Campagna zapoczątkowali 'A Chienę – zalewanie ulic miasteczka wodą z rzeki. Miało to chłodzić i czyścić ulice w upalne dni, ale z czasem kontrolowane podtapianie stało się lokalną tradycją. Trwający przez wieki zwyczaj z czasem zamarł.
Po trzęsieniu ziemi w Irpinii w 1980 r. 'A Chiena wróciła do łask z zadaniem postawienia na nogi umierającego miasteczka. Mieszkańcy przekształcili „A Chienę” w letni festiwal, jedno z wielu wakacyjnych wydarzeń w Kampanii.
W ostatnich latach ’A Chiena poszerzyła się o Guerra dei Colori, czyli obsypywanie się kolorowym proszkiem, oraz Chiena di Mezzanotte – odbywające się 16 sierpnia (dzień po Ferragosto) nocne szaleństwa z wodą.
Takie nietypowe atrakcje blisko Salerno działają jak magnes na mieszkańców bliższych i dalszych okolic – święto wody w Campagna jest wciąż popularne głównie wśród Włochów i obcokrajowców tam jak na lekarstwo. Ale to w sumie dobrze. Lokalne tradycje we Włoszech powinny być pełne przede wszystkim tubylców.
A że dodatkowo w mieście w jednej z restauracji serwują super steki, Campagna jest dobrą opcją na jednodniowe wycieczki z Neapolu. Dlatego też dookoła słychać neapolitańską gwarę.
Jak wygląda święto wody dziś
Obecnie ta włoska letnia impreza odbywa się w weekendy – od mniej więcej połowy czerwca do połowy sierpnia. Daty są ruchome. Soboty są spokojne, bo oblewanie się wodą jest w niedzielę, kiedy to za sprawą śluz i studzienki rzeka zmienia bieg.

W samo południe, czekając na brodzenie w zimnej wodzie, ludzie są świadkami mini-przedstawienia: miejscowi młodzieńcy przynoszą dużą makietę klucza hydraulicznego. Przy akompaniamencie oklasków i odliczania śluzy zostają zamknięte, studzienka otworzona i główną ulicę starego miasta i wszystkich, co się na niej znajduje, zalewa zimna woda z rzeki.

Powódź jest oczywiście kontrolowana, płytka i całkowicie bezpieczna. I wszyscy bardzo się z kontrolowanej powodzi cieszą; ja też się cieszyłam. Woda przelewa się przez główną ulicę do 13:00 i przez tę godzinę można w niej brodzić, leżeć (to dzieci), biegać, usiąść w kawiarni, mając pod nogami wodę z górskiej rzeki itp.
Jakby o tym logicznie pomyśleć, to jest to właściwie głupie – ot, brodzenie zmarzniętymi stopami w wodzie, z czego tu się cieszyć. Ale nie wiedzieć czemu, było to zabawne. Może to atmosfera, a może świadomość, że rzeka została przestawiona… nie mam pojęcia, ale bawiłam się super fajnie.
O 13:00 rzekę zakręcają i wszyscy idą jeść, pić kawę, kupować wiaderka i czekać na bitwę.
Bitwa na wiadra – wodne szaleństwo w Kampanii
Oczywiście mieszkańców woda nie rusza, jedynie niektóre sklepy i restauracje, zwłaszcza te na głównym placu, zamykają podwoje i zawieszają w wejściach folię. Ci, co jeszcze nie kupili wiaderek – kupują albo lokują się gdzieś w bezpiecznym miejscu.
A potem wszyscy czekają na godzinę 0. Wygląda to zabawnie – kupa ludzi z niebieskimi wiaderkami w dłoniach siedzi na chodnikach; inni, trzymając wiaderka, chodzą tu i tam. Atmosfera wyczekiwania wisi w powietrzu. Z balkonu na głównym placu, gdzie już zdążył zgromadzić się tłum, przygrywa DJ. Ludzie tańczą, śpiewają i czekają na bitwę.

Zaczyna się ona o 15:30, kiedy to znów rzeka zostaje puszczona przez miasto. DJ daje znak… i woda z wiaderek zaczyna latać na wszystkie strony. I tak przez godzinę, chociaż nie jestem pewna, czy dużo ludzi wytrzymało bitą godzinę; woda jest naprawdę zimna. Oblewający i oblewani przychodzą i wychodzą, woda fruwa na prawo i lewo i śmiechu jest przy tym mnóstwo.
Oczywiście niepisaną umową jest unikanie atakowania „patrzaczy”, którzy nie biorą udziału w zabawie.
My wytrzymaliśmy mniej więcej 30 min. Było ciepło, ale nie upalnie, więc po 30 min. zaczęliśmy szczękać zębami. Poszliśmy się przebrać i tym zakończyliśmy weekend w Kampanii.
Czy warto wziąć udział w A Chiena
Tak. Chiena jest orzeźwiająco (dosłownie) prosta: to takie prawdziwe Włochy bez turystów, tzn. z turystami, ale głównie lokalnymi. Chiena nie jest robiona pod wycieczki zza granicy. Jeżeli szukasz jakiejś alternatywy do robienia tego, co wszyscy w Kampanii, wodna bitwa w Campagna jest fajnym pomysłem na dzień pełen szaleństw.
Ja bawiłam się super; oczywiście można wybrać tylko pierwszą opcję, tzn. chodzenie po „powodzi”, ale żeby prawdziwie doświadczyć zbiorowego szaleństwa, należy zaopatrzyć się w wiaderko i po prostu dać się porządnie zmoczyć. I zmoczyć innych.
Praktyczne informacje: jak dojechać, co zabrać i jak się przygotować
- Można kupić bilet (10 euro/osobę), ale nie jest to niezbędne, bo w imprezie można uczestniczyć za darmo.
- My kupiliśmy bilety i mogliśmy nieodpłatnie skorzystać z przechowalni toreb i przebieralni.
- Nie dojedziecie na miejsce samochodem; ulica jest zamknięta, a wolontariusze kierują na parkingi.
- Po zaparkowaniu trzeba udać się do postoju autobusów, które bezpłatnie dowiozą Was na miejsce.
- Wiaderka można kupić w mieście (między 1,5 i 2 euro); co do wiaderek są określone wymogi, więc lepiej kupić, niż ciągnąć swoje nieprzepisowe.
- Na nogi nałóż coś, co możesz bez żalu zmoczyć i co nie będzie się ślizgać.
- Najlepiej wybrać się np. w górze od stroju kąpielowego (panie) i szortach, panowie – szorty, czyli czymś, co można po zamoczeniu łatwo zdjąć.
- Weź ręcznik kąpielowy.
- Jeżeli nie chcesz brać udziału w bitwie, tylko ją oglądać, od głównego placu biegną schody prowadzące do małego tarasu. Od tarasu biegną kolejne schody – tam się można schować. Nie podchodź do kamiennych barierek na tarasie, bo na pewno dosięgnie Cię woda.
- Największa bitwa jest na głównym placu – im dalej od placu, tym bezpieczniej.
Jeśli ten post Cię rozbawił, wkurzył albo przypomniał Ci Twoje własne wycieczki – napisz w komentarzu albo na maila. Lubię czytać, co Wy przeżyliście w podobnych miejscach.
No i zapisz się na newsletter – raz w tygodniu nowy post (zazwyczaj środy o 18:00). Zero spamu, zero „najpiękniejsze Włochy ever”. Tylko prawdziwe wydarzenia i miejsca poza szlakiem. Czekam na Ciebie!