Opuszczone miasteczka we Włoszech nie są niczym niezwykłym – jest ich prawie sześć tysięcy – z tego większość na południu. Młodzi ludzie, szukając lepszego życia, opuszczają słabo rozwinięte obszary i już tam nie wracają, a starzejące się miasteczka i wioski wyludniają się. Od czasu do czasu również natura tupnie nogą i sprawia, że miejsce staje się wyludnione. A czasami ludzka bezmyślność obraca miasto w ruinę.
Craco miasto widmo, doświadczyło dokładnie tego: natura dokończyła to, co zaczęli ludzie. I przez tę destrukcyjną 'współpracę’ Craco wskoczyło na listę ’Atrakcje Bazylikaty’.

Gdzie leży Craco miasto widmo i jak dojechać tam z Matery?
Ruiny opuszczonego miasteczka Craco stoją na szczycie skalistego wzgórza zaledwie 50 km od słynnej sąsiedniej Matery. Niedaleko, ale przez średnio dobrą drogę dojazd może zająć ponad godzinę. Z drugiej strony, jeżeli szukasz czegoś do obejrzenia w Bazylikacie, a zwłaszcza w okolicach Matery – godzina to nie tragedia.
Z Pisticci jest bliżej – zaledwie 20 minut samochodem, ale nikt nie odwiedza Pisticci — Matera kradnie wszystkich turystów. Możesz także skusić się na wycieczkę autobusem, ale ja mam kiepskie zdanie o włoskim transporcie publicznym, więc raczej go nie polecam. Zwiedzam Włochy samochodem, ale oczywiście wybór jest Twój.
Dojazd do Craco i GPS we Włoszech: Dlaczego warto mieć mapę?
GPS we Włoszech, szczególnie w mniej rozwiniętych i mało znanych regionach, często głupieje i mnie wkurza — zawsze sugeruje kilkuminutowe/kilometrowe skróty. I często jest to taka droga, że gdybym miała czołg albo solidną terenówkę, to cieszyłabym się, że w końcu ktoś zbudował ulice specjalnie dla mojej maszyny. Ale jeżeli chcesz przetestować podwozie w Twojej osobówce – czemu nie, może być zabawnie.
Dlatego przed słuchaniem GPS-u warto więc sprawdzić mapę (nawet w Google, albo powiększ mapę w GPS) i zobaczyć, czy sugerowany skrót nie prowadzi przez pastwiska pełne krów albo czy droga jest szersza niż metr, jak się nam zdarzyło w górach w Lazio.
I to nie odnosi się tylko do drogi do Craco w Basilicata – szczególnie na południu Włoch zdarza się to w każdym regionie.
Craco miasto widmo- historia i jak wodociągi kontra glina i jak nowoczesność zniszczyła Craco
Ponoć nazwa Craco pochodzi od kruków, które tam gniazdują. Inna wersja (według przewodnika) mówi, że nazwa to starogermańskie słowo oznaczające – nomen omen – pękanie. Nieczęsto się zdarza, żeby nazwa tak pasowała do miejscowości.
Wieki temu średniowieczne Craco, słynące z produkcji pszenicy, zamieszkiwali głównie rolnicy. W szczytowym momencie mieszkało tam 2000 osób.
Starą część Craco pierwsi Crakanie (?), czyli mieszkańcy postawili na skale, ale nowsze domy zbudowano na glinianych wzgórzach. Glina jest super do robienia ceramiki i innych ozdobnych rzeczy; aby była solidną podstawą osady, musi pozostać nienaruszona.
I co się stało w nieszczęsnym Craco? W sumie nic, normalny rozwój, czyli doprowadzanie wody, wylewanie zawartości nocników z okien na ulice, a do tego deszcz i wiatr… Co służyło ludziom, niekoniecznie służyło glinie. Stała się ona plastyczna i nie była już solidną podstawą Craco — domy zaczęły się ruszać. Zabawne, ale najwidoczniej nowoczesność i wodociągi zniszczyły to, co zbudowały pokolenia.

Dlaczego Craco zostało opuszczone
Pierwsze udokumentowane osuwisko wydarzyło się w 1888 roku. Współcześnie, pod koniec lat 50-tych, po tygodniowych ulewach nastąpiło kolejne – domy zaczęły pękać. A że z czasem sytuacja stawała się coraz gorsza, rozpoczęto ewakuację mieszkańców. Ostatni, a raczej prawie wszyscy ostatni mieszkańcy wynieśli się z miasteczka na początku lat 70-tych. Prawie wszyscy, bo w starej części miasta, tej zbudowanej na skale, pozostało około 100 lokalnych patriotów. Ale i tych miasteczko się pozbyło.
Po trzęsieniu ziemi w Irpinii w 1980 roku reszta najtwardszych mieszkańców postanowiła jednak sobie pójść. I tak oto Craco stało się opuszczonym miastem w Bazylikacie. Może nie do końca opuszczonym, bo przechadzają się po nim osły i owce.

Moim zdaniem: Czy warto odwiedzić Craco, najsłynniejsze miasto duchów we Włoszech?
Wiele osób uważa Craco za piękne i fascynujące, ja akurat nie podzielam tej opinii. Spodziewałam się, że zwiedzanie ruin, które kryją w sobie niejedną ludzką tragedię, mnie poruszy, ale nie. Stwierdziłam – ot, miasto widmo, sporo ich we Włoszech. Niektóre powalone budynki są jednak bardzo malownicze, no i podobał mi się widok z miasteczka.
Czy to znaczy, że nie warto odwiedzić Craco? Warto, zwłaszcza jeżeli lubisz miasta widma. Historia miasteczka jest interesująca, ruiny na tyle ciekawe, że Mel Gibson nakręcił tam „Pasję”. Nawet Bond skusił się na wizytę w okolicach Craco (widać je w tle w Quantum of Solace ).
To miasto widmo to po prosgtu nie moja bajka i moim zdaniem nie jest jednym z tych miejsc, które trzeba koniecznie zobaczyć. Ale to ja, a każdy ma inny gust.
Zwiedzanie Craco w Basilicacie – informacje praktyczne:
-
Godziny otwarcia: Park muzealny jest otwarty codziennie od 9:00 do 20:00.
-
Bilety: kup w biurze w budynku dawnego klasztoru obok małego parkingu (szukaj odręcznego napisu „Biglietteria”).
-
Koszt: 11 EUR/osoba za ruiny. 13 EUR za bilet łączony obejmujący muzeum.
-
Wycieczka: Wycieczki wyłącznie z przewodnikiem trwają godzinę i wyruszają co godzinę.
-
Wejście do Craco: około 10 minut spacerem ulicą wzdłuż ruin.
-
Bezpieczeństwo: przy wejściu dostaniesz kask i siatkę na włosy- noszenie go w czasie zwiedzania jest obowiązkowe
-
Psy: po drodze mogą wałęsać się psy pasterskie – właściciele niekoniecznie zwracają na nie uwagę. My akurat trafiliśmy na leniwe i przyjacielskie.
-
Buty: załóż wygodne buty (nie klapki), bo Craco jest pełne schodów.
-
Woda: nie ma tam wody, więc weź ją ze sobą.
Jeśli ten post Cię rozbawił, wkurzył albo po prostu przypomniał Ci Twoje własne wycieczki – napisz w komentarzu albo na maila. Lubię czytać, co Wy przeżyliście w podobnych miejscach. Lubię czytać, co Wy przeżyliście w podobnych miejscach.
No i zapisz się na newsletter – raz w tygodniu nowy post (zazwyczaj środy o 18:00). Zero spamu, zero „najpiękniejsze Włochy ever”. Tylko autentyczne wydarzenia, małe cuda i miejsca poza szlakiem. Czekam na Ciebie!










