Less Touristy Italy
Eat, Discover, Explore

A blog for those who don't like beathen paths.

Gravina di Puglia – spokojniejsza alternatywa dla Matery. Czy warto ją odwiedzić?

Gravina di Puglia – krótka historia miasta wykutego w skale

 

Gravina di Puglia leży na granicy z Bazylikatą, tuż na zachód od Altamury. Można tam dojechać małą linią kolejową z Bari obsługującą również Altamurę i Materę, ale jak zwykle – samochód to lepsza opcja.

Strona internetowa Graviny nazywa ją „miastem kościołów wykutych w skale”, z kolei inna – „miastem wody i kamienia”. Oba określenia pasują do Graviny, która zawdzięcza nazwę wąwozom i pęknięciom ziem  wyrzeźbionym przez rzekę na przestrzeni tysiącleci.

 

 

Gravina di Puglia

 

 

Terytorium wokół miasta było zamieszkane od paleolitu. I jak w wielu miejscach na południu współczesnej Italii, byli tam Grecy, których z czasem wygryźli Rzymianie. Następne stulecia w Gravinie to obecność wszelkiej maści najeźdźców, poczynając od Wandali, poprzez templariuszy i rycerzy jerozolimskich, a kończąc na Burbonach. Wreszcie po wiekach rządów różnych rodów Gravina stała się częścią Włoch.

I dzięki tej długiej i raczej skomplikowanej historii w zaledwie 45-tysięcznej Gravinie i okolicach jest całkiem sporo do zobaczenia.

 

Kanion i jaskinie w Gravina di Puglia – skalne miasto i 80 grot

Zwiedzanie Graviny zaczęłam od kanionu, w którym już wody nie ma (przynajmniej jej nie widać), ale kiedy wieki temu była, pomogła w rozwoju cywilizacji i skalnego miasta. Oczywiście pierwsi ludzie mieszkali w grotach – jest ich około 80. Przerabiając je, dostosowywali jaskinie do swoich potrzeb, wydzielając pomieszczenia, otwory wentylacyjne czy zbiorniki na wodę. Część prehistorycznych „apartamentów” jest dostępna i można do nich dojść, co i zrobiłam.

 

 

Gravina di Puglia

 

 

Oglądając jaskinie, nie bardzo wiedziałam, czy np. otwór w ścianie jest pozostałością po pracach troglodytów, czy raczej wynikiem korozji skał, ale co tam. Chodząc po kanionie (było to latem), żałowałam, że nie założyłam długich spodni; na szczęście żadna ukryta w trawie albo wygrzewająca się na kamieniach żmija nie miała ochoty na spotkanie ze mną. Całkiem poważnie – są tam żmije, więc warto mieć na uwadze zakryte buty i długie spodnie. I może coś na głowę, bo słońce świeci niemiłosiernie.

 

Ponte Acquedotto della Madonna della Stella – most z filmu o Bondzie

Z prehistorycznego miasta nie sposób nie zauważyć 90-metrowego mostu o imponująco długiej nazwie Ponte Acquedotto della Madonna della Stella, łączącego obie strony Graviny. Wygląda jak rzymski akwedukt, ale powstał znacznie później, w XVII wieku. Po zniszczeniu przez trzęsienie ziemi został odbudowany i zaopatrywał miasto w wodę, dlatego wygląda jakby postawili go starożytni. Obecnie robi tylko za most.

 

 

 

Przejdź na drugą stronę – zobaczysz miasto z innej perpektywy i możesz porównać panoramę Graviny i Matery. 

 

Stare miasto w Gravina di Puglia – co zobaczyć w centrum

Po obejrzeniu jaskiń i przejściu się w okolice Madonna della Stella udaliśmy się do starego miasta. Niemal okrągłe (widać to na mapie) otoczone jest ładnymi domami z tufu połączonymi schodami i wąskimi uliczkami.

Stare miasto ma kilka interesujących budynków, takich jak Palazzo Ducale Orsini na Piazza della Repubblica czy łososiowo-różowy Palazzo Popolizio.

 

Gravina Subterranea – podziemne miasto pod Gravina di Puglia

Jak na tak małe miasto, Gravina ma zaskakująco dużo muzeów – siedem. Odwiedziłam jedno z nich – Museo Fondazione Ettore Pomarici Santomasi, w którego podziemiach znajduje się kościół z freskami. W muzeum, w pięknych starych pokojach, wystawione są m.in. suknie, ceramika, monety i obrazy. Wśród eksponatów jest również sofa „grająca” w filmie o Bondzie („No Time to Die”). Słynna Matera nie ma mostu, z którego 007 mógłby skakać, a Gravina ma – więc Bond przyjechał tu tylko po to, żeby sobie poskakać.

Zwiedziłam również Gravina Subterranea, czyli podziemną starą część miasta z winnicami, magazynami zboża i cysternami. Wizytę trzeba zarezerwować w stowarzyszeniu o tej samej nazwie. Wstęp był darmowy (chyba wciąż jest), ale miło jest wesprzeć stowarzyszenie darowizną po zwiedzaniu. Czy było warto? Moim zdaniem tak. 

Oczywiście miasto ma swoją katedrę zbudowaną przez Normanów. Katedry są zazwyczaj najpiękniejszymi kościołami w mieście – przynajmniej w teorii, bo to nie zawsze prawda. Nie byłam w tej w Gravinie – była zamknięta (przerwa na lunch); na zdjęciach wygląda raczej przeciętnie.

 

San Michele delle Grotte – skalny kościół poza centrum

Kościół wart odwiedzenia to położony poza centrum San Michele delle Grotte. Czternaście kolumn i pięć naw wykutych w tufie było ozdobionych freskami; nieliczne są wciąż widoczne. Poza tym są tam trzy posągi i dość makabryczna kolekcja czaszek i kości, należących według legendy do męczenników z ataku Saracenów w 999 roku. Tyle mówi legenda – prawdopodobnie zostały zebrane kilka wieków później.

 

 

 

 

Kościół oglądałam z grupą Włochów. Ksiądz-przewodnik ucieszył się na wiadomość, że jestem cudzoziemką i z tego zachwytu zupełnie zignorował fakt, że nie musi specjalnie dla mnie przełączać się na angielski. Miałam wrażenie, że za chwilę stanie na głowie, próbując objaśnić mi wszystko w tym właśnie języku – a raczej w tym, co uważał za angielski. Z entuzjazmem wyrzucał z siebie pojedyncze słowa i kiedy się zacinał, przełączał się na włoski sposób komunikacji – machanie rękami.

 

Gdzie zjeść w Gravina di Puglia? Slow Food i Verdeca di Gravina

Spędzając cały dzień w Gravinie, zgłodnieliśmy. Miasto jest częścią ruchu Slow Food i czasami „slow” oznacza dokładnie to, co oznacza. Z drugiej strony po długim oczekiwaniu można zajadać się świeżo przygotowanymi daniami – zakładając, że najpierw nie zemdleje się z głodu.

W mieście jest wiele restauracji i kawiarni, więc łatwo znaleźć miejsce na lunch czy kolację. My wybraliśmy trattorię o bardzo turystycznej nazwie Mama Mia! Jedzenie było dobre, choć czekaliśmy chwilę. Do obiadu wzięliśmy Verdeca di Gravina – zielonkawe, musujące wino, z którego słynie miasto. Lubię wina z bąbelkami, ale to akurat średnio mi smakowało.

 

Czy w

arto odwiedzić Gravina di Puglia? Moja opinia

 

Mam problem ze znalezieniem przymiotników do określenia miast takich jak Matera czy Gravina, bo moim zdaniem żadne z nich nie jest piękne. Są jednak niewątpliwie interesujące.

Z pewnością nie tak porywająca jak Matera, Gravina jest nieco dziwna, bardzo stara i ma niepowtarzalny klimat – coś pomiędzy naturą a miastem. To może być spokojniejsza alternatywa dla Matery i dobre miejsce na przyjemne, niedrogie wakacje. Gravina jest wciąż autentyczna i żyją tam lokalni mieszkańcy. Wieczorem można spacerować po głównym placu i być jedynym obcokrajowcem, bo miasto nadal nie jest zapchane turystami. Myślę, że spokojnie można tam spędzić kilka dni.

error: Content is protected !!

New posts straight to your email. 

Subscribe to the monthly newsletter