Beyond the Tourist Script

Italy as it is

Góry we Włoszech: Szlak Lame Rosse w Marche – przepis na aktywne i tanie wakacje

Lame Rosse Marche hike

Dla przeciętnego turysty góry we Włoszech kojarzą się przede wszystkim z Alpami, bardziej zainteresowani ewentualnie dorzucą Apeniny i moje ukochane Abruzzo. O Sibillini w Marche mało kto wspomni. Niesłusznie, piękne Marche to super miejsce na aktywne i tanie wakacje we Włoszech.

W Parku Narodowym Monti Sibillini w Marche znajduje się formacja Lame Rosse, nazywana „Wielkim Kanionem Włoch”. I ma miniej wiecej tyle wspólnego z Grand Canyon co pierogi z pizzą – są z mąki.

Lame Rosse (Marche) – informacje praktyczne:

  • Długość trasy: ok. 7 km w obie strony (start z tamy Diga di Fiastra).
  • Czas przejścia: 2,5 – 3 godziny (zależy od tempa na ostatnim podejściu).
  • Trudność: Łatwa, z wyjątkiem ostatnich 15 minut (strome podejście po piargu).
  • Podejście: ok. 200 m przewyższenia, końcówka o nachyleniu ok. 45%.

Góry we Włoszech. Widok z bliska na formacje skalne Lame Rosse w regionie Marche, przedstawiający wysokie, postrzępione wieże z piaskowca o czerwonawym odcieniu i warstwowej strukturze, otoczone piargami i rzadką roślinnością pod jasnym niebem.

Góry we Włoszech i Lame Rosse: Dlaczego porównania do Arizony nie mają sensu?

Po 6 km wędrówki do Lame Rosse znowu stwierdzam, że tendencja porównywania wszystkiego co się da, jest po prostu głupia. Jedyną rzeczą, którą Lame Rosse dzieli z kanionem w Arizonie to to, że oba powstały w wyniku erozji i oba mają czerwony kolor, którego intensywnosc zależy zresztą od światła

Jezioro Fiastra i początek szlaku do Lame Rosse

Szlak Lame Rosse zaczyna się od Jeziora Fiastra powstałego przez postawienie solidnej tamy. Do czerwonych gór, a raczej skał wybraliśmy się w sobotę, w długi weekend (Primo Maggio). Sztuczna Fiastra jest popularna – latem można pływać w wodzie, a jeśli pogoda dopisuje, tak jak w sobotę, to przez cały rok miejscowi robią pikniki nad jeziorem. Przecież nie tylko turyści lubią darmowe atrakcje w Marche.

Znalezienie wolnego miejsca parkingowego zajęło nam chwilę, bo nad jeziorem były tłumy. Dziwne, bo dotarliśmy tam po 14:00, więc teoretycznie Włosi powinni siedzieć w knajpach i jeść – ale najwidoczniej nie tego dnia. Zawsze jeżdzimy po Włoszech samochodem i parkowanie w weekendy robi sie coraz zabawniejsze. W tygodniu nie ma takiego problemu, no chyba że w sierpniu.

Widok na turkusowe jezioro Fiastra w Marche, Włochy

Początek drogi: Tama, tunel i 6 kilometrów trasy

Zaparkowani na poboczu drogi, założyliśmy buty trekkingowe, wzieliśmy wodę (po drodze nie ma fontann), kijki trekkingowe i ruszyliśmy w 6 km drogę.

Góry we Włoszech. Tablica informacyjna w Parku Narodowym Monti Sibillini, przedstawiająca opis szlaku do Le Lame Rosse oraz mapę doliny rzeki Fiastrone. Drewniana konstrukcja tablicy znajduje się na tle zielonych drzew i barierek. Na planszy widoczne są zdjęcia formacji skalnych, tekst w języku włoskim i angielskim oraz herb gminy Fiastra.

Na jednej ze stron o trekkingu Mauro przeczytał, że droga zajmuje 7 godzin, czyli coś ok 850 m/godzinę. Dziwne, bo wtedy porównywacze powinni nazywać Lame Rosse coś w stylu Monte Bianco , a nie Grand Canyon. No i dotarlibyśmy do skał po ciemku. Mimo to postanowiliśmy sprobówać – najwyżej zawrócimy. Przeszliśmy przez tamę Diga di Fiastra podziwiając turkusowe jezioro, krótki tunel i weszliśmy na kamienistą ścieżkę.

Jest tam tylko jedna dróżka, więc trzeba sie uprzeć, żeby zabłądzić. Po kilku minutach zaczęliśmy mijać ludzi idacych w dół – niektórzy z dziećmi, inni z psami. Wciąż wierząc w info z neta stwierdziłam, że pewnie tak sobie chodzą, zwłaszcza że prawie wszyscy byli w adidasach.

Po jakims czasie weszliśmy do lasu – ścieżka wciąż prowadziła w górę. Zaczęłam używać moich kijków, ale tylko dlatego, że je wzięłam – droga jest łatwa.

Strategia na „święty lunch”, czyli jak uniknąć tłumów

Mauro zauważył, że w mniej więcej w godzinę pokonaliśmy odcinek, który miał zająć prawie dwie. Coraz więcej ludzi szło w dół – oznaczało to, że przy Lame Rosse nie będzie tłumów. To główna korzyść z naszych późnych wypraw. Obiad we Włoszech to święta rzecz, więc jeśli chcesz uniknąć tłumów to albo wcześnie rano, albo gdy Włosi siadają do jedzenia, czyli po 13.00.

Góry we Włoszech: Żwirowe zbocze i test przyczepności

Nie spiesząc się, dotarliśmy do ostatniej części szlaku .Wejście na Lame Rosse to żwirowe zbocze góry o nachyleniu 40-45%. Pomyślałam, ze będzie zabawnie schodzić.

Popatrzyłam na nielicznych ludzi w adidasach próbujących utrzymać sie na nogach i nie sturlać z góry, zaczęłam iść pod górę – tutaj kijki trekkingowe były przydatne. W przeciwieństwie do większości ludzi zasuwających środkiem wyślizganego zbocza, wybraliśmy skrzydło góry do wejścia i zejścia. Są tam krzaki i dużo kamieni, wiec stopy miały lepsze oparcie.

Chodząc wokół Lame Rosse, wspięliśmy się wyżej i bardziej w środek kanionu. Tam erozja piaskowca przybrała jeszcze bardziej imponujące formy, ale jest też bardziej stromo i trudniej zejść. Jest tam ścieżka między skałami, więc jeśli ktoś chce, może zobaczyc Lame Rosse z innej perspektywy.

Zdjęcia w Lame Rosse: Dlaczego moje nie są „Rosse”?

Mieliśmy zamiar zaczekać do zachodu słońca – to i wczesny ranek to najlepsze pory dnia na robienie zdjęć Lame Rosse – skały są wtedy czerwone. Ale burczenie w naszych pustych żołądkach zdecydowało za nas – głodni zdecydowaliśmy, że wracamy i moje Lame Rosse nie są specjalnie rosse (czerwone) na zdjęciach.

Czerwono-pomarańczowe formacje skalne Lame Rosse w regionie Marche, przypominające wieżyczki i iglice, na tle zielonego zbocza góry i bezchmurnego nieba.

Werdykt: Czy warto się wdrapać na Lame Rosse?

Wciąż nie mogę zdecydować, czy podobało mi się Lame Rosse. Chyba przez zdjęcia w internecie spodziewałam się czegoś bardziej spektakularnego.Na ogól nie nastawiam się na to, co zobaczę, ale tym razem to zrobiłam. I to był błąd.

Myślę, że jestem też dośc rozpieszczona – byłam i widziałam mnóstwo miejsc, więc czasami nie mam już tego ’ ale super’ momentu (efekt uboczny podróżowania). Lame Rosse to nie Wielki Kanion ani Kapadocja (czy ktoś już wpadł na takie porównanie?); to ciekawa formacja, która wygląda fajniej przy specyficznym oświetleniu. I warto się na nią wdrapać choćby dla potrenowania równowagi.

Góry we Włoszech i Praktyczne wskazówki dotyczące wędrówki Lame Rosse

  • Żeby uniknąć tłumów wybierz się do Lame Rosse rano albo w czasie lunchu.
  • Jezeli zależy Ci na 'czerwoności’ formacji – rano i zachód słońca to najlepsza pora.
  • Zaparkuj przy ulicy, jeżeli nie ma miejsca na parkingu.
  • Wbrew niektórym internetowym oznaczeniom Lame Rosse moim zdaniem nie jest „przyjazne rodzinie”. Nie zabrałabym do Lame Rosse małych dzieci, no chyba, że z rodzicami dużo biegają po górach. Ostatni odcinek drogi jest stromy i łatwo z niego zjechać, więc dziecko musi zapanować nad równowagą.
  • W te góry możesz wybrać się z psem – było ich tam sporo. Pamiętaj tylko, że końcowe piargowe zbocze jest śliskie – kawałki skał mogą być ostre i niezbyt fajne dla psich łap.
  • Nałóż buty trekingowe albo buty na mocno performowanej podeszwie.
  • Ostatni kawałek to prawie 45% nachylenia góry z luźnego żwiru. Nie idź środkiem zbocza – tam najłatwiej zjechać na tyłku.
  • Z prawej strony rosną krzaki i drzewa i jest dużo kamieni. Ta część gówy nie jest wyślizgana – ludzie chodzą środkiem, więc łatwiej tam stawiać stopy.
  • Jeśli masz problemy z kolanami, schodź bokiem – nie nadwyrężysz kolan i będzie bardziej stabilnie.
  • Jeśli masz wprawę możesz truchtem zbiec w dół – czasem to najłatwiejsza opcja. Tylko upewnij się, że wiesz, co robisz.
  • Na szlaku nie ma fontann z wodą ani toalet.
  • Szlak Lame Rosse jest łatwym szlakiem, aż do ostatnich 15 minut, kiedy robi sie trudniejszy/zabawniejszy.
  • Najlepszy czas na trasę: od wiosny do jesieni.
  • Unikałabym szlaku podczas lub bezpośrednio po ulewnym deszczu.
  • Przy Lame Rosse nie ma cienia. Kapelusz i krem z filtrem to dobry pomysł.
  • Nie wolno dotykać ani wspinać się na Lame Rosse.

Jeśli ten wpis Cię rozbawił, zirytował lub po prostu przypomniał o Twojej podróży, daj znać w komentarzach lub napisz do mnie maila. Naprawdę chcę usłyszeć o Twoich doświadczeniach – zarówno tych dobrych, jak i tych frustrujących.

Zapisz się do newslettera, aby otrzymywać jeden wpis tygodniowo (zazwyczaj w środy o 18:00). Bez spamu, bez zbędnych „magicznych Włoch”. Tylko prawdziwe historie i miejsca z dala od utartych szlaków. Do zobaczenia