Naturalne darmowe termy w Toskanii – czy warto zrezygnować z luksusowych hoteli?
Wyobraź sobie: oblepiona/y leczniczym błotem, myśląc o niczym, leżysz w ciepłej wodzie i leniuchujesz. Brzmi nieźle, nieprawda? Będąc więc we Włoszech, wybierz się do jednego z naturalnych basenów termalnych w Toskanii. Region obfituje w gorące źródła, dlatego niekoniecznie potrzebujesz luksusowego hotelu (no chyba, że potrzebujesz), aby skorzystać z czegoś w rodzaju SPA całkowicie za darmo.
Bezpłatne kąpieliska termalne w Toskanii – nie tylko Saturnia
Saturnia to prawdopodobnie najpopularniejsze i najbardziej malownicze kąpielisko termalne w Toskanii. I chyba najczęściej fotografowane z filtrami, więc na Instagramie wygląda jak marzenie.

W rzeczywistości nie jest tam aż tak bajkowo: woda jest raczej bladawa niż intensywnie niebieska, a do tego są tam na ogół dzikie tłumy – dlatego postanowiliśmy sprawdzić gorące źródła w Bagno Vignoni i San Filippo.
Jak dojechać do Bagno Vignoni
Z Perugii, gdzie się zatrzymaliśmy, dotarcie do Bagno Vignoni zajmuje około 1,5 godziny. Ze Sieny – może z godzinę. Oczywiście jak zwykle samochodem – nie wiem, co mogłoby zmienić moje kiepskie zdanie o transporcie publicznym we Włoszech. Do Bagno Vignoni jeżdżą też autobusy z Sieny i Florencji – ale jak wyżej, więc kto wie, jak niezawodna jest ta opcja.
Bagno Vignoni: Basen termalny zamiast rynku w sercu Val d’Orcia
Termy w Bagno Vignoni znajdują się w samym sercu Val d’Orcia. Na pierwszy rzut oka miasteczko wygląda jak wiele średniowiecznych wiosek w Toskanii – rynek otoczony małymi kamiennymi domami, dość typowy. Ale niespodzianka – nie ma tam bruku, bo plac to basen wypełniony wypływającą spod ziemi wodą termalną (ok. 49 stopni Celsjusza). Już Etruskowie i starożytni Rzymianie doceniali kąpiele w naturalnych gorących źródłach, wierząc w ich lecznicze właściwości.
Miasto od wieków budowało na tym swoją reputację, przyciągając znane i mniej znane persony.
Oczywiście kąpiel w basenie-placu jest zabroniona; i może, w celu odstraszania potencjalnych kąpiących, umieszczono w nim cudaczną srebrną rzeźbę.

Zapewne ma coś symbolizować, może lawę z wulkanu (srebrną?), a może miała dodać uroku rynkowi. Jeśli właśnie był to zamiar władz miasta… to się nie powiódł. Srebrne coś wygląda raczej głupawo w otoczeniu malowniczych domów. Poza tym plac jest urokliwym miejscem, z restauracjami i barami otwartymi również na lunch.
Parco dei Mulini: Gdzie szukać bezpłatnych kąpielisk w Bagno Vignoni?
Woda spływa z basenów w kierunku stromego zbocza Parco dei Mulini, czyli parku młynów, gdzie znajdują się ich ruiny. Nie powiedziałabym, żeby mnie jakoś szczególnie zachwyciły, ale będąc w naprawdę wielu miejscach, jestem wybredna/rozpieszczona (to efekt uboczny częstego podróżowania, o którym nikt nie mówi).
W parku płyną wąskie gorące strumienie, w których można moczyć nogi, dodatkowo prażąc się w słońcu. Byłam tam w lipcu i czułam się jak w piekarniku z termoobiegiem: stopy w gorącej wodzie i głowa przypiekana w słońcu. Rośnie tam niewiele drzew, a nad samymi strumykami nie ma cienia.
Bagno Vignoni to miasto uzdrowiskowe, więc można tam skorzystać z różnych profesjonalnych SPA.
Moja opinia: Błoto, glina i mętnobłękitna woda – darmowe SPA pod gołym niebem
My zdecydowaliśmy się na darmowe termy w Toskanii na świeżym powietrzu. Zeszliśmy poniżej miasteczka; jest tam szeroka ubita droga – trzymając się jej, po krótkim spacerze znaleźliśmy pierwszy duży basen z mlecznoniebieską wodą. Popatrzyłam na mętną, stojącą wodę z pływającymi w niej liśćmi i nagle jakoś chęć kąpieli mi przeszła.
Na szczęście nieco wyżej na zboczu znajduje się mniejszy, ale bardziej zachęcający staw. Mimo że był dość zatłoczony, to znaleźliśmy miejsce, żeby popluskać się w mlecznej wodzie.

Dno basenu pokryte jest błotem o wysokiej zawartości pierwiastków. Suchy muł to nic innego jak glinka używana do robienia maseczek. Niektóre ich marki mogą być drogie, a tutaj, voilà! Za darmo można się w nich wytarzać i pokryć glinką od stóp do głów, co też i zrobiłam.
Wprawdzie za krótko, żeby wygładzić skórę i odmłodzić mnie o kilka lat, ale i tak było przyjemnie. Glina na mnie schła i nabierałam zabawnego koloru.
Miejsce robiło się coraz bardziej zatłoczone, dlatego wróciliśmy do samochodu i po 30 min dojechaliśmy do Bagni San Filippo.
Bagni San Filippo: Gorące źródła ukryte w toskańskim lesie
Ukryte w lesie Bagni San Filippo jest znacznie większe, bardziej zatłoczone i moim zdaniem ładniejsze. Podobnie jak inne termy w Toskanii, Bagni San Filippo znane jest od czasów rzymskich i można tam również odwiedzić profesjonalne SPA.
San Filippo to mała wioska; zaparkowaliśmy i ruszyliśmy do gorących źródeł. To w San Filippo, zwane Fosso Bianco, jest długie, ale pierwsze baseny znajdują się tuż na początku drogi; nie było w nich miejsca, dlatego poszliśmy dalej.
Fosso Bianco i Biały Wieloryb – największa atrakcja San Filippo
Mniej więcej w połowie ścieżki czekał na nas Biały Wieloryb. Oczywiście nie taki prawdziwy, tylko wielka skała o tak uroczej nazwie. Właściwie nawet nie skała, bo to raczej formacja utworzona z nacieku wapienia i minerałów. Czyli po porstu narośl albo naciek.

Wieloryb jak to wieloryb – jest ogromny i spływają z niego małe wodospady. Wspinaczka na tę atrakcję przyrodniczą Toskanii jest zabroniona; ale ponoć zakazy są po to, żeby je łamać, więc mnóstwo ludzi spacerowało w górę i w dół nieszczęsnego wieloryba.
Polowanie na najlepszy basen
Zatrzymaliśmy się trochę dalej i zaczęliśmy szukać miejsca w zatłoczonym źródle. Wpadłam na ekstrawagancki pomysł zajęcia małego basenu tylko dla siebie. Wydawało się to nierealne, bo nie tylko ja miałam taki plan. Polowanie na miejsca trwało: ludzie biegali tu i tam, wskakując i wyskakując z wody, gdy tylko gdzieś zrobiło się luźniej.
Ja stałam i obserwowałam. I nagle zobaczyłam pusty mini-basenik z mini-wodospadem. Ha! Udało się. Wskoczyłam, ale po chwili w mojej kałuży zaczęli pojawiać się ludzie… i zrobiło się tłoczno. Ale co tam, i tak miałam najlepsze miejsce z ciepłą wodą spływającą mi po plecach.
Obserwując zmieniających się ludzi w mojej kałuży, nie ruszyłam się przez kolejne 2 godziny i był to czas czystego lenistwa i relaksu, jak to czasem powinno być.
Niezależnie od pory roku woda w Bagni San Filippo ma 48 stopni, więc można się tam wybrać wiosną czy zimą. Samo gorące źródło to raczej płytka rzeka z mini-wodospadami i licznymi mniejszymi i większymi basenami. Nieco tam śmierdzi (siarka), ale kogo obchodzi lekki smrodek, skoro można leniuchować w ciepłej wodzie.
Czy darmowe termy w Toskanii są warte odwiedzenia?
Nie wiem, czy Bagno Vignoni i Bagni San Filippo to najlepsze naturalne gorące źródła w Toskanii, ale mi się podobały. Gdybym miała wybrać jeden z nich, to byłoby to Bagni San Filippo – jest w lesie, ja nie przepadam za słońcem. Oba miejsca są jednak świetne, zwłaszcza jeśli chcesz zobaczyć Toskanię poza utartym szlakiem i mieć alternatywę do biegania po uroczych, ale podobnych do siebie miasteczkach tego regionu
Termy w Toskanii – praktyczne wskazówki:
-
Wygodne sandały: zrezygnuj z klapek. Ścieżki w Bagno San Filippo są pagórkowate i mogą być śliskie.
-
Stary ręcznik: smrodek siarki może się utrzymywać, więc zabieraj swojego ulubionego luksusowego białego ręcznika.
-
Krem z wysokim filtrem przeciwsłonecznym: szczególnie w Bagno Vignoni – nie ma tam cienia.
-
Woda i przekąski: przy basenach nie ma kiosków, więc warto zabrać ze sobą wodę i ewentualnie przekąski.
-
Torba na mokre ubrania.
-
Pamiętaj, że te termy są miejscami publicznymi, ale nie ma tam żadnej infrastruktury, więc nie spodziewaj się przebieralni itp.
-
Nie ma ratowników i chociaż oba kąpieliska są płytkie, warto zachować zdrowy rozsądek.
-
I pamiętaj – darmowe termy w Toskanii są zazwyczaj zatłoczone.
Jeśli ten post Cię rozbawił, wkurzył albo po prostu przypomniał Ci Twoją własną historię – napisz w komentarzu albo na maila. Lubię czytać, co Wy przeżyliście w podobnych miejscach. No i zapisz się na newsletter – raz w tygodniu nowy post (zazwyczaj środy o 18:00). Zero spamu, zero „najpiękniejsze Włochy ever”. Tylko autentyczne wydarzenia, małe cuda i miejsca poza szlakiem. Czekam na Ciebie!











