Przypadkowe odkrycie podczas pobytu w Lacjum
Wyszukując ciekawe miejsca wokół Rzymu, zupełnie przypadkiem trafiliśmy na Peperino in Fiore – jedno z lokalnych wydarzeń w Lacjum, konkretnie w regionie Viterbo.
Przypadkiem – ponieważ takie lokalne festiwale we Włoszech rzadko są szeroko reklamowane i trudno znaleźć o nich informacje w internecie. Najwidoczniej Włosi wierzą w telewizję, ale niekoniecznie w siłę internetu. W każdym razie Peperino in Fiore odbywa się co roku w Vitorchiano.
Vitorchiano i festiwal w pigułce:
Co to jest: Peperino in Fiore to coroczny festiwal kwiatów i lokalnego rękodzieła połączony z instalacjami tematycznymi (np. z motywami z bajek).
Gdzie i kiedy: Wydarzenie odbywa się na przełomie maja i czerwca w średniowiecznym miasteczku Vitorchiano (prowincja Viterbo, Lacjum).
Dojazd z Rzymu: Około 1 godzina i 20 minut samochodem, co czyni festiwal idealnym celem na jednodniową wycieczkę
22-ga edycja, którą odwiedziliśmy, rozpoczęła się 30 maja i zakończyła 2 czerwca. Daty mogą się zmieniać co roku; jeśli chcesz się tam wybrać spędzając weekend w Lacjum , sprawdź stronę internetową gminy.
.

Vitorchiano – pomysł na jednodniową wycieczkę z Rzymu
Samo Vitorchiano to fajne miejsce na np. jednodniową wycieczkę z Rzymu samochodem – dojazd zajmuje coś około godziny i 20 minut. Krótko, więc przy okazji można zobaczyć nie tylko ten festiwal kwiatów, ale i niektóre atrakcje Tuscii, np. Bomarzo i Parco dei Mostri (Park Potworów), Viterbo czy Bagnaia.
Logistyka w Vitorchiano: szukanie parkingu i pierwsze wrażenie
Peperino in Fiore to popularne wydarzenie – kiedy dotarliśmy do Vitorchiano, kręciliśmy sie dobre kilka minut próbując znaleźć wolny parking, w końcu zaparkowaliśmy spory kawałek od centrum, ale że oboje lubimy chodzić, więc nie było to problemem.
Idąc do centrum stwierdziłam, że borgo w Vitorchiano jest jakieś dziwne, bo płaskie i nie stoi na wzgórzu, jak na przyzwoite borgo przystało.

Ale jednak stoi na skalistym klifie, tylko że od strony miasta tego nie widać. Przeszliśmy przez most, znaleźliśmy coś w rodzaju punktu widokowego ( chyba to był czyjś otwarty taras) i stamtąd podziwialiśmy okazale prezentującą się średniowieczną kamienną wioskę Vitorchiano.
Kiedy bajki przejmują uliczki Vitorchiano
Przy wejściu do borgo wokół małego skwerku rosną -na czas festiwalu udekorowane kokardkami- drzewa. Pomiędzy nimi stały wszelkiej maści papierowe księżniczki i królewny, a brama do borgo była ozdobiona ogromnymi uszami Myszki Miki.

Oho, wyglądało na to, że motywem przewodnim festiwalu były bajki. I były, a właściwie kreskówki. Poza kwiatami to właśnie bohaterowie kreskówek opanowali miasteczko. Tuż za wejściem stała wielka żółta lampa Alladyna, a nad głowami odwiedzających powiewały kolorowe ozdoby z motywami z Disneya.
Każda z bocznych uliczek miała innego 'patrona’: a to Cruellę i jej dalmatyńczyki, Simpsonów, Pszczółkę Maja, Pokémony, Asterixa i Obelixa, bajki Disneya, spory kącik Harrego Pottera itd. Był tam nawet koszmar mojego dzieciństwa czyli Barbapa z familią. Do dziaj nie wiem, o co w tym chodziło.
Zaglądaliśmy w uliczki robiąc zdjęcia i nazywając bohaterow kreskówek. To było trochę jak cofnięcie się w czasie – przypomniały mi się chwile oglądania bajek z moim synem zanim postanowił dorosnąć.
Kwiaty, szary kamień i smerfny muchomor
Podziwiając udekorowane borgo pomyślałam, że właściwie najfajniejszą częścią takich imprez jest ich przygotowywanie – robienie dekoracji, ozdabianie domów, ustalanie szczegółow z innymi mieszkańcami, a potem cieszenie się efektami swojej pracy. Vitorchianianie (?) z borgo chyba chcieli stworzyć bajkową atmosferę i całkiem im to wyszło.
Zapewne motyw przewodni festiwalu zmienia się co roku – trudno przyciągnąć turystów powtarzając za każdym razem to samo. Tylko kwiaty, które są integralną częścią wydarzenia, pozostają niezmienne. Nie do końca – więdną, więc są wymieniane na świeże.
A ponieważ zgodnie z nazwą festiwalu kwiaty miały być główną atrakcją, centralny plac borgo okupowały róże w doniczkach – można je było kupić, co i ludzie chętnie robili. Na środku placu stał też duży muchomor – jak ten ze Smerfów.

Budynki w borgo zbudowane są z lokalnego szarego kamienia wulkanicznego o wdzięcznej nazwie peperino. Róże i czerwony grzyb na tle starego budynku tworzyły obrazek może nie baśniowy, ale całkiem miły dla oka. Kamienne miasteczka we Włoszech nabieraja kolorów jak poobwiesza sie je kwiatkami, królewnami i innymi takimi.
Niektórzy mieszkańcy borgo nie poprzestali na dekoracji ulic i stworzyli mini kwiatowe skwerki przed domami. I dzieki temu jak przystało na włoskie festiwale kwiatów, całe średniowieczne miasteczko przeobraziło się w miejski ogród. Przez cztery dni prawdziwe i sztuczne kwiaty rozświetlały Borgo, przedłużając wiosnę w Lacjum.
Kuchnia i tłumy, czyli włoski standard po południu
Kwiatowe dekoracje i bohaterowie kreskówek to nie jedyna atrakcja festiwalu. Odbywają się tam imprezy towarzyszące, koncerty, są stoiska z rękodziełem i oczywiście jedzenie. Żadne wydarzenie we Włoszech nie może się odbyć bez jedzenia. Byliśmy w Vitorchiano wczesnym popołudniem,więc stoiska dopiero przygotowywały dania czekając na przybycie gości.
Cała impreza (jak to zwykle bywa we Włoszech) na dobre rozkręciła się późnym popołudniem. Gdy wychodziliśmy, pojawiły się tłumy, a przy wejściu zaczęto rozdawać coś w rodzaju biletów. Nie wiem do czego, może po prostu organizatorzy chcieli policzyć odwiedzających.
Vitorchiano – żywe borgo bez toskańskiego letargu
Samo Borgo jest bardzo ładne, i to nie dlatego, że było udekorowane kwiatami i Simpsonami czy Pokemonami. Podobałoby mi się bez tego; myślę, że to jedno z najładniejszych średniowiecznych wiosek, jakie widziałem we Włoszech.

Nie wiem, czy znajduje się na liście najpiękniejszych najpiękniejszych miasteczek Lacjum, ale co za różnica? Miałam wrażenie, że stare borgo tętni życiem nie tylko przez turystów, ale głównie przez mieszkańców, co nie zawsze jest tak oczywiste we Włoszech. Wiele słynnych borghi , np w Toskanii, gdyby zabrać stamtą turystow, zapadłoby w stan letargu.
Czy warto odwiedzić Peperino in Fiore i inne lokalne festiwale w Italii?
Tak, myślę, że tak. Byli tam głównie włoscy turyści, a wśród setek osób słyszałam jedną mówiącą po angielsku. Czy to najlepszy festiwal we Włoszech? Raczej nie, i na pewno nie nasłynniejszy. Z drugiej strony takie lokalne imprezy, jak ta w Vitorchiano, są bliżej prawdziwych Włoch poza utartym turystycznym szlakiem niż Rzym.
Zdarza się, że zagraniczni turyści, o ile dotrą na taką imprezę, oczekują czego bardziej nowowczesnego, ale Włochy są raczej tradycyjne, co czasem jest dobre, a czasem nie. Dlatego jeśli chcesz zobaczyć Włochy wykraczające poza pocztówki i słynne miejsca, Peperino in Fiore może Ci w tym pomóc.
Jeśli ten wpis Cię rozbawił, zirytował lub po prostu przypomniał o Twojej podróży, daj znać w komentarzach lub napisz do mnie maila. Naprawdę chcę usłyszeć o Twoich doświadczeniach – zarówno tych dobrych, jak i tych frustrujących.
Zapisz się do newslettera, aby otrzymywać jeden wpis tygodniowo (zazwyczaj w środy o 18:00). Bez spamu, bez zbędnych „magicznych Włoch”. Tylko prawdziwe historie i miejsca z dala od utartych szlaków. Do zobaczenia





