Less Touristy Italy
Eat, Discover, Explore

A blog for those who don't like beathen paths.
Monte Sacro Abbey in Gargano

Monte Sacro Gargano: Szlak do ruin opactwa, storczyki, legenda mnichów i wszędzie ta rogacizna

Monte Sacro Gargano – dlaczego warto tam wejść

Monte Sacro, stare opactwo na wzgórzu, to interesujące miejsce do odwiedzenia. Park Narodowy Gargano ma sporo ścieżek, a jedna z nich prowadzi właśnie tam – do zakonu, o którym nawet sporo miejscowych nie ma pojęcia.

 

Abbazia di Monte Sacro – od pogańskiej świątyni do benedyktyńskich ruin

 

Klasztor Monte Sacro (Abbazia di Monte Sacro) stoi w Gargano na wzgórzu o wysokości około 847 metrów; jak wszędzie w przedchrześcijańskiej Europie, pierwotnie znajdowała się tam świątynia pogańska. Pech, bo biskup Siponto zobaczył Archanioła w jaskini w górach, więc poganie bez szans w starciu z wizjami musieli się spakować i wynieść. Na miejscu ich świątyni zbudowano opactwo benedyktyńskie, a samo wzgórze przemianowano z Monte Dodone na Monte Sacro.

W XV wieku mnisi je opuścili – chciałabym napisać, że w okolicznościach związanych z legendą, ale to nieprawda. Znaleźli po prostu wygodniejsze miejsce do umartwiania się, a Monte Sacro popadło w ruinę.

 

 

 

Legenda z mnichami w roli głównej zaczyna się jak bajka, a kończy jak mieszanka Gry o Tron i horroru; niegrzeczni braciszkowie dosłownie i w przenośni stracili głowy.

 

 

Legenda mnichów z Monte Sacro – bajka, która kończy się jak horror

Dawno, dawno temu pasterze mieszkający u podnóża góry na tygodnie schodzili w doliny, wypasając zwierzęta. Ich żony zostawały na miejscu, zajmując się domostwem i czekając na powrót mężczyzn. Wykorzystując nieobecność, pewnego dnia braciszkowie z opactwa przyszli do osady żebrać o jedzenie i drobniaki. Kobiety, jak to kobiety – mając miękkie serca, pomogły im. Mnisi się najedli, zebrali pieniądze, przemienili się w demony i wykorzystali samotne żony.

Czemu się mnichom tak stało? Nie wiadomo, może kobiety nafaszerowały ich jakimiś grzybkami i braciszkowie oszaleli, a może byli to po prostu demoniczni mnisi. Tak czy inaczej, zostawiając upokorzone kobiety, zakonnicy wdrapali się z powrotem do opactwa. Kiedy po miesiącach pasterze wrócili do domów, czekały na nich niespodzianki w postaci ciężarnych żon. Pasterze jakoś nie uznali tego za zabawne; łapiąc, co było pod ręką, ruszyli na zakon. Mnisi usiłowali ratować się ucieczką, ale rozjuszeni pasterze ich wyłapali i co do jednego pozbawili głów.

 

 

Jak dojechać na szlak Monte Sacro – parking, GPS i rady z pobocza

W Mattinacie na rondzie znajdź znak „Monte Sacro” i prowadź w tym kierunku. Po drodze nie ma wielu oznaczeń, więc użyj GPS – powinien wskazać ok. 20 min jazdy. Mniej więcej po 15 min zacznij patrzeć na prawe pobocze. Miejsce nie jest najłatwiejsze do znalezienia, ale gdy po prawej stronie zauważysz niskie ogrodzenie z drewnianych bali, drzewo, mały znak i biało-szarawe kamienie – to powinno być właśnie tam.

Jest tam nowy parking, ale nie wiem, czy legalny (kolejna powszechna praktyka w Gargano) i czy faktycznie można tam parkować, ale i tak większość parkuje na poboczu.

Jeżeli kusi Cię wyprawa rowerem, to warto rozważyć kilka rzeczy. Po pierwsze formę – droga jest długim podjazdem, po drugie – kierowcy czasem jeżdżą koszmarnie i niekoniecznie zwracają uwagę na rowerzystów. Po trzecie – gdzie zostawić rower, bo przypięcie go po prostu gdzieś na poboczu nie jest najlepszym pomysłem.

 

Szlak na Monte Sacro – storczyki wiosną, grzybopodobne skały i miła wiosna w Gargano

A potem, żeby odwiedzić dawny dom psotnych mnichów, trzeba wturlać się na wzgórze. Mi na ogół zajmuje to ok. 40 min, ale raczej się nie spieszę.

W Monte Sacro byłam trzy razy, ostatni raz kilka miesięcy temu. Szlak zaczyna się łagodnie pod górę, pokrytą roślinami i skałkami wyglądającymi z daleka jak wielkie grzyby. Takie miałam skojarzenie, widząc je po raz pierwszy – purchawki i mniejsze pieczarki. Wiosną w Monte Sacro kwiaty dumnie prezentują swoje kolory wśród zieleni i grzybopodobnych kamieni, tworząc malowniczą mieszankę. Tam właśnie czuję taką miłą wiosnę, co nie jest tak oczywiste na południu Włoch.

 

 

 

 

Wśród przechwalających się kwiatków rosną też unikatowe gatunki storczyków – nie znajdziesz ich nigdzie indziej. Nie mam pojęcia, jakie to gatunki (jeden z nich przypomina irysy), ale muszą być naprawdę wyjątkowe, skoro nawet zorganizowane wycieczki przyjeżdżają specjalnie na okres ich kwitnięcia i wtedy wszyscy biegają dookoła, robiąc zdjęcia.

Chociaż ścieżka prowadzi trochę pod górę, pierwszy odcinek jest naprawdę łatwy (moim zdaniem), tyle że jest w słońcu, więc zawsze mam kapelusz i krem z filtrem.

 

Krowy na szlaku Monte Sacro 

Następny odcinek szlaku był dość zabawny, bo znowu spotkałam mnóstwo krów. Czasem mam wrażenie, że na szlakach w Gargano te zwierzątka po prostu mnie stalkują. Nie mam nic przeciwko tym uroczym ssakom, ale jestem (a raczej byłam) paniusią z miasta i do dziś nie potrafię odróżnić młodej krowy od byka. Na szczęście krowy zajmowały się swoimi sprawami i przeżuwaniem, łypiąc na mnie okiem, czy np. nie podjadam im trawy. Szłam więc, uważając, żeby nie wdepnąć w coś, w co nikt nie chce wdepnąć.

Na szczęście krowy nie są stałym elementem krajobrazu, więc niekoniecznie trzeba na nie wejść. Mi się to zdarzyło tylko ostatnim razem. Po kilku minutach dotarłam do lasu i zaczęłam się wspinać po ścieżce.

 

 

 

 

Ta część szlaku jest w całości w lesie, więc – hura – w cieniu i zaczyna być nieco trudniejsza. Miejscami jest nieco śliskawo, ale nadal absolutnie do przejścia. Jeśli jednak masz problemy z kolanami, warto zabrać kijki – pomogą przy wchodzeniu i schodzeniu. Po drodze są miejsca, gdzie można się zatrzymać, usiąść i na przykład zjeść lunch.

 

Ruiny opactwa Monte Sacro – bluszcz, mini-roślinki i natura jako najlepszy architekt

Oczywiście wiedziałam, czego spodziewać się na górze, ale tym razem wśród ruin (chyba nie wspomniałam, że to zruinowane opactwo) ukryła się dodatkowa atrakcja – gapiące się na nas krowy. Prawie jak międzynarodowy dzień krowy, wszędzie ta rogacizna!

 

 

 

 

Ale nie, nie żadne święto – po prostu Monte Sacro to kawałek Foresta Umbra, dlatego rośliny rosną tam jak szalone, przez co rolnicy używają lasu jako pastwiska. To nielegalne, ale nikogo to nie obchodzi – i niestety takie nastawienie jest powszechne w Gargano. Dlatego znowu patrzyłam pod nogi i delektowałam się pięknym otoczeniem.

Pośród ruin wciąż można zobaczyć oryginalną strukturę opactwa: kościół z dzwonnicą, dormitoria, baptysterium, refektarz z kuchnią i tak dalej. Tu i ówdzie można dostrzec ślady fresków na ścianach, które oczywiście z czasem coraz bardziej blakną. Ale nie ograniczaj się tylko do głównych ruin. Klasztor był duży, więc w lesie dookoła można znaleźć równie malownicze ruiny budynków, które kiedyś do niego przylegały.

O byłe opactwo dba tylko natura i zapewne dzięki temu, nawet z wszechobecnymi krowami, miejsce jest po prostu ładne. Fragmenty murów, porośnięte dziką zielenią i pnącym bluszczem, są super. Znowu nie jestem obiektywna, bo ja lubię takie gruzy przejęte przez przyrodę. I bardzo mi się podobały mini-roślinki rozpychające się w najmniejszych szczelinach, próbując znaleźć miejsce do życia.

Czasami mam wrażenie, że natura jest najlepszym architektem i kuratorem. A ponieważ jest tam naprawdę spokojnie, można spędzić kilka godzin, np. urządzając piknik i opalając się, bo część terenu porośnięta trawą jest w słońcu.

 

Dlaczego Monte Sacro popada w zapomnienie i co właściwie z tym zrobić?

Szkoda, że takie miejsca są pozostawione samym sobie, ale z drugiej strony, co właściwie można z nimi zrobić? Odbudować albo pomalować na różowo? No nie.

To chyba problem krajów o długiej, bogatej historii i tysiącach zabytków, jak np. Włochy. Wiele miejsc jest po prostu opuszczonych, ale z drugiej strony utrzymywanie każdego zabytku byłoby finansową studnią bez dna. To niemożliwe, więc tylko te najważniejsze są chronione. Dlatego takie miejsca jak opactwo w Monte Sacro stają się coraz bardziej ukryte i zawłaszczane przez przyrodę. I dlatego warto je odwiedzić, zanim bez reszty pochłonie je natura.

 

Szlak do Monte Sacro Gargano – praktyczne wskazówki

  • Zabierz ze sobą wodę, ponieważ na szlaku nie ma fontanny.
  • Załóż wygodne buty, najlepiej trekkingowe.
  • Wysmaruj się kremem z filtrem, bo słońce potrafi tam przygrzać.
  • Weź kijki, jeśli masz problemy z kolanami lub nogami.
  • Zabierz coś do przegryzienia, bo okolica jest tak przyjemna, że warto tam zjeść lunch.
  • Jeśli masz ochotę na kawę lub coś do jedzenia w wygodniejszych warunkach, w pobliżu Monte Sacro znajduje się gospodarstwo agroturystyczne. Nie jadłam tam, więc nie wiem, czy potrafią gotować, ale kawa była w porządku

error: Content is protected !!

New posts straight to your email. 

Subscribe to the monthly newsletter